“Dziki seks. Niesamowite, zaskakujące i absolutnie porażające fakty z życia intymnego zwierząt”

23 kwietnia 2017

 “Czy w seksie chodzi o bliskość?
Miłość?
Namiętność?
Prokreację?
Odpowiedź brzmi: o każdą i żadną z tych rzeczy”.

“Dziki seks” to niewątpliwie chwytliwy tytuł. Ale wszystkich, którzy myślą, że kryje się pod nim tylko stos zabawnych i smakowitych (a nawet niesmacznych) historyjek z życia intymnego zwierząt, muszę rozczarować.
Dr Carin Bondar – “biolog od seksu zwierząt” zadbała o to, by ta książka uświadomiła innym, jak bardzo natura potrafi być kreatywna. Autorka zebrała setki zaskakujących faktów, opisując je z humorem i popierając przykładami. By w tym wszystkim się nie pogubić, książkę podzielono na trzy części: Spotkanie, Seks i Następstwa.

Część pierwsza barwnie opisuje, ile to zwierzęta muszą się nakombinować, by na swojej drodze spotkać właściwego i najlepszego partnera. Śpiewają, kuszą feromonami (a tymczasem ludzie myją się na potęgę, by zabić swój naturalny zapach!), propagują rozwiązłość (poliandria), są łase na podarki (“bo dobre geny nie wystarczą”) a ich jaskrawe ubarwienie mocno przyciąga płeć przeciwną – zarówno samiczki, jak i drapieżników…

“Jaki pożytek z bycia pięknym, jeśli nie pożyjesz na tyle długo, że się rozmnożyć?”.

A przechodząc do meritum, czyli samego seksu. W założeniu ma być przyjemnie, a tu takie rzeczy wychodzą na jaw! Hermafrodytyzm (obojnactwo), masturbacja, seks międzygatunkowy (zoofilia), homoseksualizm, dzieciobójstwo, kanibalizm… Zapewne pomyślicie – same wynaturzenia? Ależ skąd, to sama natura, chociaż czasami brzmi jak kronika kryminalna…
Część trzecia, ostatnia, opisująca następstwa seksu – czyli kilka przykładów tego, jak odmienne są techniki rodzicielskie. O samcach, które rodzą  swoje dzieci (ach, te koniki morskie!), o maltretowaniu potomstwa, bratobójstwie i piractwie lęgowym. I znowu zrobiło się strasznie…

Mam nadzieję, że choć trochę Was zaciekawiłam i sięgniecie po tę książkę. Jest pełna przedziwnych, zabawnych i też gorszących scen z życia intymnego zwierząt. Chociaż to pozycja popularnonaukowa, będzie czytać z wypiekami na twarzy. Owszem, napotkacie tam terminologię, ale zaserwowaną w bardzo przyjacielski sposób. I z pewnością uśmiechniecie się na widok niektórych podrozdziałów – “Krokodyla daj mi, luby””, “Puszczalskie”, “Poproszę to samo, co tamta pani”, “Zmęczone starsze panie i lubieżni starcy”.

P.S.
Polecam do czytania w plenerze. Mimowolnie zaczniecie podglądać otaczające Was owady, robaczki, ryby, czy ptaki, po cichu zastanawiając się, co tak naprawdę wyczyniają…

 

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*