“Łaska” Anna Kańtoch

1 stycznia 2017

kantoch

Mroczny – to słowo najlepiej pasuje do debiutu kryminalnego Anny Kańtoch.
Ciemny las, przerażone dzieci, Kartoflany Człowiek i zbrodnia.
Już się boicie? Czasami niepamięć jest prawdziwym szczęściem. Łaska zapomnienia, jak to zwykła mówić ciotka Marii Lenarczyk, głównej bohaterki kryminału Anny Kańtoch.

Przenieśmy się na chwilę do 1985 roku, kiedy to mała Marysia znika w lesie. Zostaje odnaleziona po tygodniu, w poplamionej krwią sukience. Nic nie pamięta.

30 lat później Maria rozpoczyna pracę w rodzimym mieście jako nauczycielka języka polskiego. O tygodniowej luce w pamięci wciąż nie może zapomnieć. Zresztą dość rachityczna z niej osoba, osłabiona, cierpiąca na bezsenność, balansująca na granicy rzeczywistości i snu.
Pewnego dnia otrzymuje od ucznia rysunek, na którym widnieje czwórka dzieci i Kartoflany Człowiek, który wydaje się jej dziwnie znajomy. Morderstwo ucznia rozpoczyna śmiertelną machinę, a Marię coraz częściej nękają przeczucia, że rysunek ma związek z wydarzeniem z jej dzieciństwa.

I pomyśleć, że ta historia mogła mnie ominąć z prostego względu – nie czytam fantastyki, a Anna Kańtoch na tym polu odnosi swoje największe sukcesy. A po drugie – to historia kryminalna rodem z PRL-u. To też trochę nie moja bajka, bo albo czytuję kryminały retro (głównie z początku XX w.), albo współczesne. I ten, pomimo obecności Milicji Obywatelskiej, okazał się świetny. Bo na szczęście milicja tylko błądzi po omacku, a Maria, chcąc nie chcąc, staje się głównym motorem napędzającym śledztwo. Chociaż totalnie odbiega od tych wszystkich przebojowych policjantek czy profilerek. Jak już wspomniałam – anemiczna, lekko depresyjna, uważana nawet za wariatkę.

I drogi Czytelniku, to właśnie ona doprowadzi Cię do rozwiązania tej zagadki.

I coś na co warto zwrócić uwagę – w tej historii jest mrok, jest lęk, jest i tajemnica, ale także nieustający stan zagrożenia, który odbiera mowę. Strach wiąże ludziom usta bardzo skutecznie. I zakończenie, po którym cały czas się zastanawiam, czy to jest naprawdę pierwszy kryminał Anny Kańtoch.

Ps. Po prostu znakomita okładka!

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*