“Ostatnia arystokratka” – Evžen Boček

19 marca 2017

“Podobno prawdziwy arystokrata ma zakodowane w genach,
by nie kłamać, nie kraść, nie skarżyć się i niczemu się nie dziwić.
Najwyraźniej nie jestem prawdziwą arystokratką”. 

Dobry humor chyba nigdy nie opuszcza Czechów!
Wydawać by się mogło, że Evžen Boček oddaje w ręce czytelników dość nieprawdopodobną historię. “Ostatnia arystokratka” przybliża nam perypetie ostatniej rodziny z rodu Kostków, która postanawia wrócić na rodzinne włości z Ameryki.

Plan ryzykowny i kosztowny, ale chęć objęcia zamku – dumy rodu Kostków, położonego niedaleko Brna – zwycięży. Już sama podróż dostarcza niemałych wrażeń, ze względu na zawartość bagażu podręcznego. Niecodziennie bohaterowie przewożą prochy swoich dwunastu przodków, zapakowane w opakowania po orzeszkach ziemnych oraz otumanionego środkami nasennymi kota, który ożywa na lotnisku podczas kontroli.

Czy ta zwariowana rodzinka odnajdzie się w czeskiej rzeczywistości? Czy Franciszek Antoni podoła roli gospodarza zamku? Czy jego żona Vivien nie zwariuje od chęci zostania drugą Lady Di? I – w końcu – czy młodej Marii, narratorce tej historii, uda się dotrwać do swoich 20-tych urodzin (w przeciwieństwie do swoich imienniczek)?

A sam zamek? Tam czas zatrzymał się dawno temu. Służba, dość ekscentryczna, w liczbie trzech sztuk, stara się dzielnie wywiązywać ze swoich obowiązków. Kasztelan Józef wykazuje wybitne zmęczenie swoją pracą, leniwa kucharka lubi sobie czasem “golnąć” (zwłaszcza domowej roboty orzechówkę) a ogrodnik Piękno (przypominający Pana Spocka ze Star Treka) jest hipochondrykiem.

Niestety, utrzymanie zamku kosztuje. Ale od czego są turyści, gotowi z wypiekami na twarzy słuchać przerażających historii (koniecznie z duchami i pikantnymi szczegółami) o życiu arystokratów? Pomimo sprzeciwu kasztelana, który na widok gości zamyka się w katakumbach (oraz Olka i Leosia, dwóch niesfornych dogów niemieckich, które są w stanie roznieść ten zamek), rozpoczyna się sezon turystyczny. Będzie się działo!

Nie czytajcie tej książki w miejscach publicznych, bo nie będziecie mogli powstrzymać się od śmiechu. Jakbym miała wskazać, co mnie najbardziej rozśmieszyło, odpowiem, że… wszystko. Przede wszystkim postacie. Są tak plastycznie przestawione, ze swoimi dziwactwami, natręctwami oraz pomysłowością w rozwiązywaniu problemów, że długo zapadną Wam w pamięć. Doprawdy, nikt nie uwierzy, że tacy ludzie mogliby się gdzieś uchować w XXI wieku. Na zachętę, fragment ankiety o mieszkańcach zamku:

Pytanie: W jakim miejscu na ziemi albo poza nią chcielibyście mieszkać?

Ojciec: na zabezpieczonej finansowo Kostce

Matka: w pałacu Buckingham

Pani Cicha: w domu starców

Józef: na Drzewiczu

Pan Spock: w pobliżu świetnego szpitala.
 
 
 

Pytanie: Co z tego, co posiadacie, jest dla Was najważniejsze?

Ojciec: Mam tylko długi – ale one raczej nie mogą być najważniejsze.

Matka: tytuł hrabiowski i obywatelstwo amerykańskie

Pani Cicha: ślubne zdjęcie Helenki Vondraczkowej z jej autografem

Józef: zdrowy rozum

Pan Spock: włosy, które mi pozostały.

Po drugie – cały ciąg surrealistycznych wydarzeń – od wspomnianej próby przemytu prochów przodków, przez nieprawdopodobne historie rodzinne, aż po realizację celu, by uczynić z Kostki atrakcję turystyczną:

“[Olek i Leoś] – kiedy tylko zobaczyli pierwszą grupę zwiedzających, wybiegli im naprzeciw z uroczyście nakrytym stołem, do którego byli przywiązani i na który Pani Cicha właśnie podawała zupę. Goście wpadli w panikę, a Milada dogoniła ich dopiero przy wyjściu. Potem zostali przywiązani do żelaznej kraty kominkowej (Olek z Leosiem, nie goście)”.

Po trzecie… A “po trzecie” nie będzie. Powyższa mieszanka jest i tak już wybuchowa. Ta książka jest najlepszą odtrutką na smutki codzienności. Bo czymże są nasze problemy w porównaniu ze zmartwieniami arystokratów z Kostki?
Zazdroszczę Czechom ich humoru, autoironii i dystansu do siebie. Chyba nikt nie potrafi tak się śmieć z siebie, jak to oni robią. I wcale się w z tym nie kryją.

A Evžen Boček wie o czym pisze, w końcu jest kasztelanem na zamku w Miloticach.

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*