“Wada” – Robert Małecki

12 stycznia 2020

“Nosili w sobie niezabliźnione rany i rozdrapywali je wciąż na nowo, choć w gruncie rzeczy wcale tego nie chcieli. Poddawali się jednak podskórnemu lękowi, fali niepewności dotyczącej tego, co będzie z nimi dalej”. 

Jest upalne lato. Palące słońce na zmianę ze wściekle płaczącym niebem mocno dają się we znaki mieszkańcom Chełmży. A Bernard Gross szykuje się do kolejnego śledztwa – w pustym namiocie nad jeziorem znaleziono ślady krwi, harcerską przypinkę i… stringi.  I na tym kończą się informacje. Jest miejsce zbrodni, w którym nie ma ofiary, narzędzia zbrodni ani śladów mordercy. Czy w ogóle można mówić o zbrodni, gdy ciała brak? Ale to nie jedyny problem komisarza – równolegle chce rozwikłać sprawę zaginięcia matki i jej syna sprzed trzydziestu lat…
Dokąd zaprowadzą go te śledztwa?

Zmowa milczenia

“Wada” jest absolutnie wciągającą książką. Utrzymana w nastroju tajemniczości, bo każdy dzień śledztwa przynosi informacje, które tylko mnożą pytania, nie dając praktycznie żadnych odpowiedzi. Naprawdę istotne fakty zdają się umykać pomiędzy wierszami zeznań, wybiórczymi wspomnieniami i półprawdami. Tak łatwo jest zasłonić się niepamięcią, pominąć szczegóły – by kogoś ochronić? By nie rozdrapywać ran? By odegnać od siebie myśl, że zmowa milczenia to najgorsze ze wszystkich przewinień?

Prowadzenie śledztwa przez Grossa jest jak przemierzanie mrocznego lasu, by znaleźć wyjście. Wędrówkę spowalnia mgła, która jeszcze bardziej utrudnia orientację. Trzeba uważnie przyglądać się każdemu śladowi, zbadać wydeptane ścieżki (albo odkryć nowe), zareagować na nawet drobny przebłysk światła. Nasłuchiwać niepokojących odgłosów, wsłuchiwać się w cudze słowa i analizować, czy ktoś nie powiedział o słowo za dużo albo nie wykonał zbyt gwałtownego ruchu, łamiąc gałązkę.

Tylko czy widok po wyjściu z lasu był wart tylu starań?
Czy naprawdę to chcieliśmy zobaczyć?
Naprawdę taką prawdę poznać?

Fatum

Tak zwyczajnie po ludzku jest mi żal Bernarda Grossa. Jego personalia od samego początku kojarzyły mi się z człowiekiem wielkim i potężnym jak… niedźwiedź.  A tymczasem los sprawia, że czasami się garbi i bezradnie rozkłada ręce. Niestety, jego życie prywatne jest coraz bardziej pokiereszowane i nie da się go poskładać tak łatwo jak modelu schwimmwagen

Pierwszorzędny kryminał 

“Wada” jest naprawdę świetnym kryminałem, zwłaszcza dla tych, którzy podczas lektury lubią sami pogłówkować. Od pierwszej strony widać olbrzymią pracę, jaką autor włożył w dopracowanie każdego elementu fabuły. Mistrzowsko i zarazem misternie skonstruowana zagadka kryminalna odgrywa absolutnie rolę pierwszoplanową. Gross będzie prowadził śledztwo dopóki starczy mu sił i dopóki prawda nie wyjdzie na jaw. Staje się specjalistą od spraw niechcianych, na których inni już zawczasu postawili krzyżyk. Zgłębianie rodzinnych tajemnic podczas śledztwa uświadamia mu, jak bardzo samotność rozgościła się w jego życiu. Trzymam kciuki, by w kolejnej części fatum przestało nad nim wisieć.

_____

Robert Małecki “Wada”
Wydawnictwo Czwarta Strona
cykl: Bernard Gross, t. 2
data premiery: 15.05.2019 r.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*