Ta gorsza – “Wszystkie pory uczuć. Jesień” Magdalena Majcher

26 stycznia 2018

“Pamiętaj, że to, jak nas postrzegają ludzie, w dużej mierze zależy od nas samych”.

Ile ludzi, tyle marzeń. Wydawać by się mogło, że marzenia Hani wcale nie są wygórowane. Bo co może być niezwykłego w chęci posiadania rodziny i prawdziwego domu? W mniemaniu Hani – wszystko. Wychowana w domu dziecka, nie wiedziała czym jest rodzina, ani nigdy nie zaznała matczynej miłości. Tęskniła za tym, co większość z nas ma na co dzień, a czego nie potrafi docenić.
Gdy poznaje Andrzeja, jej życie zamienia się w bajkę. Hania nie ma co do tego żadnych wątpliwości – ma męża, dom, córkę Darię. Wszystko, o czym marzyła.
Tej jesieni mija 18 lat małżeństwa Hani. Długi staż i coraz więcej rys. Przede wszystkim – życie w małżeńskim trójkącie. Ona, Andrzej i Kasia – jego tragicznie zmarła żona. Do tego dochodzą problemy wychowawcze z Darią.

Łatka gorszej

Nie łatwo było zrozumieć historię Hani. Jej bierne zachowanie, przyzwolenie na traktowanie jej jako ‘gorszej żony’, było dla mnie nie do przyjęcia. Dom dziecka odcisnął piętno na jej psychice, zaniżając poczucie własnej wartości. Nie umie zawalczyć o swoje, nie potrafi zaprotestować przeciwko ciągłym porównaniom ze zmarłą żoną. Tuż przed ślubem zdrowy rozsądek Hani powinien zabić na alarm, słysząc słowa Andrzeja:

“Ty i ona to dwie zupełnie odrębne historie.
Całkiem inne bajki.
Kocham cię, ale w sercu nadal noszę Kasię.
Nie obawiaj się niczego, pomieścicie się tam obie”.

Nawet mądre rady pani Róży, wychowawczyni z domu dziecka, na nic się zdały. Hania wszystkie swoje niepowodzenia, chwile zwątpienia, składa na karb wychowania w bidulu. Nie wie, czy zasługuje na kochającego męża. Czy sprosta roli idealnej żony? Czy podołała trudom macierzyństwa? I w końcu – czy może mieć swoje życie?
Zagłębiając się w historię Hani, możemy się domyślić, że nadchodzi okres buntu. ‘Łatka gorszej’ zaczyna coraz mocniej uwierać i nadchodzi czas, by ostatecznie się jej pozbyć. Kawałek po kawałku. Jak każda zmiana – nie będzie ani prosta, ani przyjemna. Ale potrzebna, by zacząć normalne życie, bez kuli u nogi z napisem “Jestem z bidula. Jestem gorsza”.
Co ciekawe, Hania w swojej niepewności życiowej, jest dobrym obserwatorem cudzych problemów. U swojej przyjaciółki z bidula bezbłędnie dostrzega toksyczne relacje z mężczyznami. U sąsiadki jest przerażona tym, jak syn może się wstydzić własnej matki. Ile ona by dała, by być u boku matki.

A jak Akceptacja

Nie wiem, czy deklaracje, że na miejscu Hani postąpiłabym zupełnie inaczej, mają sens. Może szybciej zdecydowałabym się na zmiany, umiałabym tupnąć nogą i na samym początku wyrzuciłabym Kasię ze swojego małżeństwa. Ale ciężko jest być na jej miejscu.
Chociaż jej naiwność życiowa mnie irytowała, to z niemałym zainteresowaniem obserwowałam nadchodzące nieuchronnie zmiany. Ale jednocześnie do pełni obrazu brakło mi Andrzeja i jego spojrzenia na tę historię. Pojawia się zdecydowanie za rzadko, schowany za pracą i wspomnieniami pierwszej żony.

Pomyślmy, ile ta opowieść może nas nauczyć.
Walczmy, by nasze życie zależało od nas.
Odnajdźmy w sobie zdrowy życiowy egoizm.
Akceptujmy siebie – bez tego zawsze będziemy czuć się gorsi.
Nie bójmy się zmian. Nie bądźmy niewolnikami przyzwyczajenia.

W tej książce nie przeczytacie o cudach, które dzieją się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Rzeczywistość pozwala na małe cuda, ale pod warunkiem, że sami na nie ciężko zapracujemy.

_____________

Magdalena Majcher “Wszystkie pory uczuć. Jesień”
Cykl: Wszystkie pory uczuć, tom. 1
Wydawnictwo Pascal
Data premiery: 27.09.2017 r.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*