Opowieść o Domu – “Szeptać” Hubert Fryc

2 maja 2018

"Szeptać" Hubert Frycz

“Ten świat odszedł. I już nie wróci, bo nie ma po co. Ludzie dziś na inne rzeczy patrzą, inne doceniają. Może ten nowy świat wcale zły nie jest, ale chciałbym, żebyście wy, miastowi, docenili wieś”.

Michał Kurek jest typowym przedstawicielem pokolenia 30-latków. Ma żonę Zofię, pierwsze dziecko w drodze i mieszkanie na 11 piętrze w Krakowie, z widokiem na Wawel. Swój urlop poświęca na sprzątanie domu dziadków, w niedalekiej wsi Rzeczowa. Drewniany dom, już opustoszały, z trzeszczącymi belkami, skrzypiącymi deskami i masą wspomnień, ukrytych na strychu. Wśród mnóstwa rzeczy, zbieranych latami przez dziadków, odnajduje zagubione kasety magnetofonowe i walkmana. Ostatni raz widział je dwie dekady temu, na końcu dwutygodniowych wakacji na wsi. Na tych taśmach nagrano opowieści, które wieczorami snuł dziadek w tajemnicy przed babcią – o historii wsi, o ich rodzinie i drewnianym domu…

Po prostu słuchaj, ale babci nic nie mów, dobrze?

W tej książce mamy szarą rzeczywistość poprzeplataną pięknymi wspomnieniami, które zabierają nas do czasów, gdzie liczyły się zupełnie inne rzeczy niż teraz. Przywiązanie do ziemi, szacunek do rodziny (zwłaszcza do tych, którzy odeszli), uczucia, z którymi nie warto walczyć, etos ciężkiej pracy i – w końcu – o tym, czym jest prawdziwy dom.

Pan jest z miasta, nie? Pan nie zrozumiesz.
To jest dom. Nie żadne mieszkanie na szczycie wieżowca,
nie stancja, że dziś wynajmę, a jutro mnie nie ma.
Dom, panie Kurek. Znasz pan takie słowo?
Dom.

Dla dziadka są to wartości oczywiste, przekazywane z pokolenia na pokolenie. Michał żałuje, że tak łatwo o nich zapomniał. W tych opowieściach dziadka jest jakaś magia. Opowiada o prostych rzeczach – o rodzinie, o wiejskich zwyczajach i przesądach – czyli z punktu widzenia chłopaka, wychowanego w mieście – nic ważnego. A jednak Michał, podobnie jak i ja, nie mógł się oderwać od tych historii. Ile w nich prawdy, a ile fantazji – to wie tylko dziadek. Ale w gruncie rzeczy nie chcemy wiedzieć, bo po co odzierać się z pięknych marzeń? Na te chwile zamieniamy się w małe dziecko, słuchające z otwartą buzią i wypiekami na twarzy…

“Szeptać” – to debiut powieściowy Huberta Fryca, co jest dla mnie sporym zaskoczeniem. Młody autor (rocznik 1990) pisze z taką nostalgią i wrażliwością o tęsknocie za wartościami, które przeminęły. Ale umiejętnie przeskakując z teraźniejszości do przeszłości pokazuje, że wciąż mamy wybór. Do niektórych decyzji po prostu trzeba dojrzeć.

Swój koniec mają też stare historie, co stare są dopóty,
dopóki opowiadają o wydarzeniach tak zamierzchłych,
że tylko siwe dziady, takie jak ja, mogą je pamiętać.
Później przychodzi nowoczesność, a magia odległych lat gdzieś znika
i człowiek zastanawia się, czy czary w ogóle istnieją…

________________

Hubert Fryc “Szeptać”
Wydawnictwo Książnica,
data premiery: 31.01.2018 r.

______________

I jeszcze pozwolę sobie przytoczyć jeszcze jeden cytat:

A przede wszystkim nie zaszkodzą szepty.
Szepty są bardzo ważne (…), bo są ciche i trafiają prosto do ucha.
Krzyk ludzki rodzi się gdzieś w trzewiach,
rozmowy o życiu są z głowy, z rozumu, szepty zaś…
szepty są z serca i z duszy.

 

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*