Nie tędy droga – “Kołysanka” Bartłomiej Piotrowski

15 sierpnia 2018

“A może podświadomie czuła, że taka postawa zwiększa jej szanse na przeżycie, mimo że nie znała zasad Pana Kołysanki. Zasad, wedle których nie mógł się z nią ostatecznie pożegnać, dopóki nie zacznie się zachowywać jak szczęśliwe dziecko”.

Śledztwa, w których tropi się mordercę małych dzieci, zawsze wywołują mnóstwo emocji.
Od kilka miesięcy zmorą gliwickiej policji jest Pan Kołysanka – morderca, który porywa i usypia dzieci, po czym porzuca ich ciała na placach zabaw. Gdy zostaje porwana 6-letnia Zuzia, Gaja – jej ciocia i Oskar Krul – przyjaciel ojca dziewczynki, rozpoczynają prywatne śledztwo. Czy uda im się w porę zapobiec kolejnej tragedii?

“Kołysanka” zapowiadała się na ciekawy kryminał, osadzony na Śląsku. Owszem, pomysł jest całkiem niezły. Śledztwo nie należy do tych najprostszych i jest prowadzone “na raty”. To znaczy, że mamy kilka punktów kulminacyjnych, zamiast jednego głównego i spektakularnego.
Ale już sposób jego prowadzenia – doprawdy jest dla mnie kuriozalny. Zaginęła mała dziewczynka, która prawdopodobnie za kilka dni zostanie znaleziona martwa a policja… No właśnie, policji w tym całym śledztwie praktycznie nie ma! Pojawia się naprawdę sporadycznie i bardzo trafnym podsumowaniem jej ‘pracy’ jest stwierdzenie, że czeka tylko na błąd porywacza.

Wobec takiej postawy policji logicznym jest stworzenie duetu śledczego, który okaże się sprytniejszy i bystrzejszy aniżeli policja. Gaja i Oskar są dość osobliwym zespołem, który ma odnaleźć dziewczynkę. Delikatnie mówiąc – nie są ulubieńcami rodziny Zuzi. Ich wzajemna niechęć, podszyta niemymi oskarżeniami, jest aż nazbyt widoczna. I nagle, jak za sprawą czarodziejskiej różdżki, przy drugim spotkaniu zaczynają współpracować. Wiem, że wizja śmierci bliskiej im osoby potrafi zjednoczyć, ale tak szybkie stopienie wieloletniej góry lodowej osobiście mnie nie przekonuje.

Tak samo mam jeszcze większe wątpliwości dotyczące metod ich pracy. Mają za sobą przeszłość, która wykształciła w nich pewne schematy zachowań. Ale to nie usprawiedliwia ich postępowania – nadużywania broni, składania fałszywych zeznań, wymierzania kary na własną rękę.
I okrucieństwa.

W pewnej chwili zaczęłam się zastanawiać, co tak naprawdę odróżnia ich od mordercy? Teoretycznie, ścigając Pana Kołysankę, stoją po tej właściwej, dobrej stronie. Ale ich metody temu przeczą. Bezwzględność, kierowanie się zemstą, samosądy, brutalność… Czy to są cechy “tych dobrych”?!

“Kołysanka” jest debiutem kryminalnym, który pokazuje, że jeszcze wiele pracy przed autorem. Czytelnika powinna w thrillerze intrygować zarówno zagadka kryminalna, jak i bohaterowie. O ile motywy działania mordercy i całe śledztwo (chociaż wg mnie nieco przeciągnięte) wypadły całkiem nieźle, to postacie… Nie wzbudzają ani mojego zaufania, ani szacunku. To samo opisy relacji międzyludzkich: zarówno damsko – męskich, jak i męsko – męskich. Miejscami są albo zbyt jaskrawe, albo nienaturalne.
W swoim debiucie autor starał się połączyć zbyt wiele różnych pomysłów, stąd pewne niedociągnięcia. Dużo nie znaczy lepiej.

___________

Bartłomiej Piotrowski “Kołysanka”
Wydawnictwo Editio,
data premiery: 7.08.2018 r.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*