
Smakowity kąsek – “Śledztwo od kuchni, czyli klasyczna powieść kryminalna o wdowie, zakonnicy i psie (z kulinarnym podtekstem)” – Karolina Morawiecka
“Sama poprowadzę śledztwo! Mój Stanisław (świeć Panie…) zawsze powtarzał, że gdzie diabeł nie może, tam Morawiecką pośle!”.
Azaliż słowa świętej pamięci Stanisława Morawieckiego, aptekarza z podkrakowskiej Skały, okazały się prorocze. Nie, żeby ktoś dopraszał się o trupa, mordercę i całe to śledztwo, ale gdy już się nadarzy okazja, by zabłysnąć…
Ale zacznijmy od kilku niepowtarzalnych faktów.
Po pierwsze – na zamku w Pieskowej Skale odkryto zwłoki Anny Bednarz, młodej kelnerki. O ile na początku istniały wątpliwości, czy nieboszczka przeniosła się na tamten świat sama, czy przy pomocy tzw. osób trzecich, dość szybko zostały rozwiane. A więc morderstwo!
Po drugie – policja wpada w popłoch. Bo jakże to, mordować w tak spokojnej okolicy? Na oczach turystów?! I jeszcze bez świadków… Komisarz Cegła jest szczerze zdumiony.
Po trzecie – splot powyższych wypadków postanowiła wykorzystać Karolina Morawiecka, wdowa po aptekarzu, zamieszkująca w sąsiedniej Wielmoży. Bo bliźnim trzeba pomagać, czy tego chcą, czy nie.
I z tego wszystkiego wynikła naprawdę dobra komedia kryminalna, ze zdecydowanie kulinarnym kontekstem. Aczkolwiek postaram się nie pisać o jedzeniu, tylko o zagadce kryminalnej.
Karolina Morawiecka to wdowa po aptekarzu, o rozległych talentach kulinarnych i dużej dozie wścibstwa. Jednostka wybitnie przytłaczająca, nie znosząca sprzeciwu. Posiadaczka psa z piekła rodem, znaczy się Trufelki. I ma dość osobliwy pogląd na czytelnictwo:
I po co jej te książki? Wiadomo, książkami nikt się nie naje.
Ona sama na przykład od dawna nie przeczytała już ani jednej powieści
i w żaden sposób nie czuła, że coś traci.
Pomocą ma jej służyć zakonnica. I tutaj konsternacja na wielu frontach. Siostra Tomasza (nie pytajcie jakiego!). Czytająca kryminały! I na dodatek feministka… Co to się porobiło! Co prawda kiedyś był film Detektyw w sutannie… Ale boskiej pomocy nie powinno się odmawiać.
Problem z tym duetem jest jeszcze jeden. Każda z nich myśli, że jest Sherlockiem, a ta druga tylko Watsonem. No i masz babo placek… (pardon, miałam nie pisać o jedzeniu!).
Przez żołądek do informacji
Panie dzierżą stery tego śledztwa niestrudzenie. Żal mi trochę tylko policjantów, bo przesłuchania odbywają się w kuchni Karoliny i to oni udzielają informacji, oczywiście jak tylko uda im się przełknąć specjały…
Tropienie mordercy w ich towarzystwie to przyjemność, chociaż nie chciałabym stanąć oko w oko z Karoliną Morawiecką. Z pewnością zostałabym suto nakarmiona, zasypana monologami i pozbawiona jakichkolwiek tajemnic (w kolejności dowolnej).
Bym nie została posądzana o same głodne kawałki, napiszę krótko dlaczego powinniście przeczytać tę książkę, która wygrywa w moim subiektywnym rankingu najdłuższych tytułów (107 znaków!).
Celne spostrzeżenia, ot choćby o konfesjonałach XXI wieku!
Rewelacyjne poczucie humoru – nawet zwykłe zakupy na targu nabierają charakteru …
Spod plastikowej klapy w różowo-białą kratę sterczały jędrne laski selera naciowego.
I pozbawione pierza nogi oskarżycielsko skierowane w stronę przechodniów“.
Karolina Morawska i siostra Tomasza – duet, przez który niejednokrotnie uśmiałam się do łez. I w końcu zagadka kryminalna, której nie udało mi się rozwiązać przed końcem książki. Ale to pewnie wina zapachów, dochodzących z kuchni Karoliny…
_______
2 Odpowiedzi “Smakowity kąsek – “Śledztwo od kuchni, czyli klasyczna powieść kryminalna o wdowie, zakonnicy i psie (z kulinarnym podtekstem)” – Karolina Morawiecka”