Jojo Moyes „Między końcem a początkiem”

„Czuję się tak, jakby gdyby ktoś pozwolił jej zerknąć przez maleńkie okienko do innego świata, a potem gwałtownie zatrzasnął je przed jej nosem. I do tego wystawił język”.

Książkę Jojo Moyes „Między końcem a początkiem” zaczęłam czytać tuż po premierze, czyli w czerwcu 2025 roku. Skończyłam na dniach. Jak łatwo policzyć – czytałam ją pół roku.

Paradoksalnie – nie napiszę, że to zła książka była, tylko chyba zawsze trafiała na niewłaściwe momenty do czytania. Ależ też nie napiszę, że to była książka wybitnie dobra. Owszem, fani Moyes zobaczą w tej książce wszystko to, co znają i uwielbiają.

Bilans życiowych zysków i strat Lily nie wygląda dobrze. Mąż odszedł, córki przeżywają okres buntu, dom się sypie a Lila zupełnie nie wie, jak napisać kolejną książkę o szczęśliwym związku. Na domiar złego los uznał, że właśnie nadszedł czas na układanie relacji z dawno niewidzianym ojcem. Czy jedno – albo nawet dwa męskie ramiona pomogą jej wyjść z życiowego dołka? Tylko – co ma do zaproponowania samotna matka, z dwójką dzieci i rodzinnymi relacjami, poplątanymi jak nigdy dotąd?

„Tak, może to właśnie jest rodzina. Ukształtowana przez swoją pokręconą historię, chaos, złamane serca, głupie żarty, absurdalne sukcesy i wyraźny brak stolików kawowych Noguchi, to właśnie jest moja rodzina”.

Moyes najpierw odbiera swoim bohaterom poukładane życie, tak z dnia na dzień pozbawia ich po kolei kluczowych puzelków. Aż powstanie wyrwa, obok której nie można przejść obojętnie. Trzeba przystanąć, zrewidować życiowe priorytety i co ważniejsze – ustalić na czym, i z kim budować przyszłość. Owszem, co pewien czas pojawia się nadzieja na stabilizację, ale… to tylko zapowiedź kolejnych zawirowań, które uderzą z podwójną mocą.

Czy historia Lily mogłaby wydarzyć się naprawdę? Tak, jeśli jest się największym pechowcem na świecie, którego nawet anioł stróż opuścił… Nie, bo nagromadzenie tylu niefortunnych zdarzeń i zbiegów okoliczności raczej nie jest możliwe.

„Życie nieraz mocno da ci w kość, skarbie. Czasami nie ma dla nas litości. Więc musisz stworzyć takie miejsce w swojej głowie, gdzie będziesz mogła o wszystkim zapomnieć, i to w dobry sposób”.

W tej historii znajdziemy sporo pokrzepiających sytuacji i słów, które pomogą uwierzyć w siłę rodziny, choćby była najbardziej pokręcona na świecie. Ale – znajdziemy też mało prawdopodobne sploty niefortunnych zdarzeń, bohaterkę, która długo testuje cierpliwość czytelnika i pewne wątki rozwiązane jakby w pośpiechu.

„Między końcem a początkiem” na pewno spodoba się fanom Jojo Moyes. Ale nie przekonała mnie do końca – historia w założeniu z mądrym przesłaniem, pisana ku pokrzepieniu serc dla tych, którzy sięgnęli dna. Ale jednocześnie naszpikowana dłużyznami i przewidywalna w rozwiązaniach fabularnych.

____
Jojo Moyes „Między końcem a początkiem”
Wydawnictwo Znak JednymSłowem

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*