„Jak to możliwe – zastanawiał się – że wszystkie symptomy wzajemnie się wykluczają, a to, co ewentualnie wchodziłoby w grę, jest zwyczajnie niemożliwe?”.
“Czy każde z tych obrazów, mozaik i luster znało czyjąś tajemnicę i tylko czekało, żeby ją temu komuś pokazać? (…) Oto ty i twoje słabości, oto twoje lęki i sekrety”.
„Rodzina. Niby się ich wszystkich zna, a potem człowiek się dziwi tak, że zbiera z klepiska opadniętą szczękę”.
“Mówił, że nie może się z nim nawet na chwilę rozstać i chorobliwie, tak, użył tego słowa, ma potrzebę robienia sobie zdjęć”.
„Nie wyobrażała sobie, że to wszystko – ta scena, ta widownia, te światła – mogłyby się skończyć. Nic więcej nie miała, nic innego jej nie określało”.
„Czuję się tak, jakby gdyby ktoś pozwolił jej zerknąć przez maleńkie okienko do innego świata, a potem gwałtownie zatrzasnął je przed jej nosem. I do tego wystawił język”.
