
„Frela” Magdalena Majcher
„Nie wyobrażała sobie, że to wszystko – ta scena, ta widownia, te światła – mogłyby się skończyć. Nic więcej nie miała, nic innego jej nie określało”.
Czy ćwierćwiecze to dużo czy mało? Kto z Was pamięta Katowice przed dwudziestu pięciu laty? Podziemia pod Rondem im. Ziętka, brutalistyczny gmach dworca PKP, sfatygowany już nieco Spodek, muzyczny szał Paktofoniki, czy kwiaciarki na Rynku, strzegące go przed totalną betonozą? Ja to wszystko wspominam z nostalgią, dlatego tak ciekawa byłam „Freli”, której tłem są właśnie Katowice z tego okresu.
Czterdzieste urodziny były tymi ostatnimi dla Natalii Kuchcik. Żyła barwnie, brylowała na teatralnych deskach a kres jej życia nadszedł w mroku grudniowej nocy 2000 roku. Tytułowa „Frela” z powieści Magdaleny Majcher pod koniec życia nie przypominała siebie z dawnych lat. Choroba zdominowała jej życie – zatrzasnęła drzwi teatru, zamknęła w czterech ścianach, odbierała dzień po dniu władzę nad ciałem. Jedyne, co dała w zamian, to naukę, że trzeba żyć tu i teraz. Kto życzył jej śmierci? I dlaczego tak często wśród motywów zbrodni pojawiają się zemsta, pieniądze i wielka miłość?
Borysa Dyrdę, dziennikarza Dziennika Zachodniego, zagadka śmierci Natalii Kuchcik przyciąga jak magnes. I nie zamierza odpuścić, tak samo jak nie zrobił tego przy głośnej sprawie zaginięć dziewczynek w patologicznych dzielnicach Śląska. Choć to nie jest najlepszy moment w życiu Borysa, bo coraz bardziej gubi równowagę miedzy pracą a życiem prywatnym. Bycie dziennikarzem śledczym wychodzi mu zdecydowanie lepiej aniżeli bycie ojcem/ojczymem/partnerem.
Jasne, że pogmatwane relacje rodzinne uwierają go mocno, ale zawsze eskalują wtedy, kiedy praca wzywa najmocniej. A on nie potrafi odmówić. Widać coraz więcej zniecierpliwienia i rozdrażnienia w jego poczynaniach. A poczucie, że rodzinne relacje ograniczają go w pracy – cały czas niepokojąco narasta.
„Tak, praca była dla niego ważna. Czy to źle? Traktował ją jako swego rodzaju misję, wartość dodaną do rzeczywistości”.
Ale Borys Dyrda nie jest jedynym narratorem „Freli”. Magdalena Majcher oddała głos Natalii Kuchcik, która opowiada o swoim życiu bez żadnych filtrów, bez nakładanych masek i udawania. Bez tego wszystkiego, co było jej codziennością teatralną. To nie jest łatwa opowieść o wzlotach i upadkach, o sukcesach i porażkach zmagań ze stwardnieniem rozsianym. Prywatnie Natalia była bardzo kruchą kobietą, której choroba zabrała kontrolę nad ciałem. Tak, tym ciałem, z którego całe życie była dumna i które odegrało tyle wspaniałych ról.
„Natalia Kuchcik uwielbiała oszukiwać i udawać. Była zachłanna, więc to jedno, zwyczajne życie jej nie wystarczyło (…)”.
Jeśli spodobała Wam się historia opowiedziana w „Bajtlu”, to „Frela” zdecydowanie trzyma ten poziom. Historia kryminalna, zbudowana wokół morderstwa znanej aktorki ujmuje mnogością motywów i portretem kobiety schorowanej, nakreślonym z dużą wrażliwością. Byśmy się nie pogubili w świecie dedukcji pilnuje Borys Dyrda, którego też życie niemile zaskakuje… A oprócz tego – można powspominać Katowice sprzed lat.
__
Magdalena Majcher „Frela”
Cykl: Kryminalny Śląsk, t. II
Wydawnictwo W.A.B.
