„Jak to możliwe – zastanawiał się – że wszystkie symptomy wzajemnie się wykluczają, a to, co ewentualnie wchodziłoby w grę, jest zwyczajnie niemożliwe?”.
„Rodzina. Niby się ich wszystkich zna, a potem człowiek się dziwi tak, że zbiera z klepiska opadniętą szczękę”.
„Nie wyobrażała sobie, że to wszystko – ta scena, ta widownia, te światła – mogłyby się skończyć. Nic więcej nie miała, nic innego jej nie określało”.
„Ta kobieta miała w sobie jakąś moc, której nie potrafił opisać, a której jej zazdrościł. Poradzi sobie”.
„Zresztą… która z nas nigdy nie zelżyła buca myślą, mową i uczynkiem, niech pierwsza rzuci kamieniem”.
