Irlandzkie śledztwo -“Zbrodnia nad urwiskiem” Marta Matyszczak

3 stycznia 2018

“Wielu homo sapiens sądzi, że opinia innych o nich samych jest kluczowa. Tymczasem nazwijcie mnie Paulo Coelho, ale byłem zdania, że nie można się przejmować tym, co ludzie o nas mówią, bo ludzi na świecie jest jakieś siedem miliardów i każdy papla co innego”.

Gucio, znany z “Tajemniczej śmierci Mariann Biel“, powrócił! I jego ponadczasowe mądrości też! Ale rzecz jasna, nie sam. Szymon Solański też się pojawia. Gucio za długo był sam, by takiego pana puścić kantem. I, jeżeli macie dobrą pamięć, to wiecie, że powinna być jeszcze niezastąpiona Róża Kwiatkowska. No właśnie – powinna. Bo na zakończenie poprzedniej części Różyczka trzasnęła drzwiami i pojechała w siną dal.

Kraina whiskey i piwem płynąca

Solański z przekleństwem na ustach by dodał, że przede wszystkim deszczem płynąca. Ale zlecenie od Czesława Koszyckiego by odnaleźć zaginioną wnuczkę, Kasię Walasek, przyjął bez zbędnego marudzenia. Już sama podróż na irlandzką wyspę Inishmore mocno daje się im we znaki. Znaczy się – Solańskiemu i Guciowi, zaopatrzonemu w najprawdziwszy paszport.
A irlandzka pogoda szybko pokaże swoją moc, odcinając detektywa od reszty świata. I jak tu prowadzić śledztwo? Płaczące niebo rozmywa ślady, nie ma prądu a dziwaczni mieszkańcy Kelly’s Bed&Breakfast są co najmniej niechętnie nastawieni do poszukiwań dziewczyny. Ich niezrozumiały do końca akcent, rodzinne sekrety i machlojki sprawiają, że szybko awansują do rangi podejrzanych.
Tylko dlaczego wszyscy naraz?
I dlaczego na tym końcu świata Róża sprzedaje burgery podłej jakości?

W naszych śląskich stronach mówi się na takiego, że “piere mu na dekiel”. A Solańskiemu ewidentnie prało na ów dekiel.

Nie wiem, czy to zasługa tej pogody, ale Solański pnie się na wyżyny sarkazmu. A może po prostu nie lubi rudych? Irlandczyków? Policjantów adorujących Różę? Po prawdzie – to wszystko razem wzięte. Chociaż do zazdrości o Różyczkę nie przyzna się nawet na średniowiecznych torturach. Na tym jego rozchwianiu cierpi śledztwo i już nawet Gucio się irytuje.

Mój Pan prezentował minę świadczącą najgorzej o jego inteligencji.

Detektyw wyszczerzył zęby w uśmiechu Gargamela,
który właśnie umieścił stado Smerfów we wrzącym kotle.

Dodatkowo kundelek zaczyna stroić fochy. Zapomniany przez pana, chodzi tam, gdzie nie powinien i słyszy to, co nie powinno trafić do żadnych uszu. Potrafi też być psem obrażonym!

Rozumiem, że w czasach zdominowanych przez półanalfabetów,
którzy nie widzą świata poza swoimi smartfonami, trzeba wspierać czytelnictwo.
Ale żeby wybierać lekturę zamiast głaskania psa?
Tego też nie potrafiłem pojąć!

Ale i tak go lubię za chodzenie na przeszpiegi.

Różyczka natomiast od kobiety upodlonej przechodzi do kobiety wojowniczej. Na początku była podła pogoda, podła praca i podły Solański. Ale na szczęście nic nie trwa wiecznie. Nie jest w ciemię bita i pewne fakty potrafi skojarzyć, a nawet wyciągnąć logiczne wnioski. I zawalczyć o swoje. Zatem poznajcie Różę Kwiatkowską – kobietę czynów. Rękoczynów. Dosłownie.

Wiem, wiem, ale nie powiem!
Wiecie, co mnie najbardziej irytowało w tej książce? Każdy z tropiących coś wie. Coś podsłuchał, wysznupał, wydedukował. Ale oczywiście nie zdradzi tego czytelnikowi przed finałem! Ani maleńkiej wskazówki!

A teraz tak trochę na poważnie, żeby nie umknęło nam przesłanie tej książki. Emigracja zarobkowa. Życie Kasi Walasek to zapewne tylko jedna z wielu historii Polaków, którzy omamieni wizją dobrobytu, opuszczają rodzinne strony. Ale czy nowa rzeczywistość spełni ich marzenia? Czy będą musieli przełknąć gorzką pigułkę?
Historia lubi zataczać koło. W przeszłości nie każdy mógł wyjechać. Co prawda na obczyźnie żyło się dostatniej, ale samotnie. W Polsce rodzina trzymała się razem, ale czasy były cięższe.

“Zbrodnia nad urwiskiem” to kryminał z przymrużeniem oka. Nie ma chorzowskich familoków, są za to irlandzkie klify a niebo nad Inishmore pokazuje swoje wzruszenie nad wyraz obficie. Mądrości życiowe Gucia pod inną szerokością geograficzną wcale nie tracą na wartości. Niekontrolowane wybuchy śmiechu grożą co chwilę, bo tylu niezrównoważonych osobników (na czele z Mejksiurem!) w jednym miejscu próżno szukać.

Ale wy już nie szukajcie, tylko pędźcie do księgarni lub biblioteki.

==========

Marta Matyszczak “Zbrodnia nad urwiskiem”
Wydawnictwo Dolnośląskie, 
data premiery: 13.09.2017 r. 

5 komentarzy

  • Kinga 4 stycznia 2018jako13:52

    Niesamowicie klimatyczna okładka i super recenzja 🙂

    • Szpieg 4 stycznia 2018jako14:32

      Cieszę się, że przypadła do gustu 😉
      A część trzecia w drodze!

  • Ytr0001 6 stycznia 2018jako11:58

    Świetna recenzja, bardzo mnie tą książką zaciekawiłaś. Niezwykle rzadko sięgam po kryminały, ale ten (a raczej część pierwszą cyklu, żeby czytać w dobrej kolejności ;)) sobie zapamiętam, aby kiedyś przeczytać :D.

    • Szpieg 6 stycznia 2018jako12:03

      Zapisz koniecznie! Głównych bohaterów nie da się nie lubić 🙂
      A kolejna część – już niedługo 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*